Kolorowanki
Nasze dzieci
Lista dzieci w naszej wspólnocie jest długa i co najważniejsze ciągle się rozwija i ma wielką przyszłość.
Obecnie listę to otwiera gentelman, który nazywa się Piotr Ochrymiuk (syn naszego bossa, ma ponad 1 miesiąc życia),
a zamyka Jan Szymański (o ile w ogóle można go jeszcze nazwać dzieckiem. Ma ponad 180 cm wzrostu, a jego rozmiar butów
jest naprawdę imponujący), który obecnie rozpoczął naukę w liceum. Pomiędzy tymi dwoma synalami można by znaleźć
dzieci w każdym wieku. Nieśmiało dodam, że Piotr Ochrymiuk ma już konkurencje i w okolicach kwietnia nie będzie
już najmłodszym dzieckiem we wspólnocie. Nasze dzieci jak można się domyśleć bardzo entuzjastycznie reagują na wszelkie
spotkania wspólnotowe. Podczas spontanicznych modlitw spontanicznie przeszkadzają swoim rodzicom, a ich umiłowanie do
liturgii przekracza wszelkie granice. Na przykład ulubionym fragmentem mszy świętej mojej córki są ogłoszenia
duszpasterskie (czy chodzi o to, że są prawie ostatnim elementem mszy świętej? - chyba nie). Uwielbiają katechezy swoich
rodziców. Moja druga córka podczas mojej konferencji zajmowała się wypuszczaniem różnego rodzaju gazów ze swojego
organizmu (ale to chyba całkiem normalne jak się ma niecałe 2 lata - chociaż...) Jakże dzielne są nasze dzieci podczas
domostwa, kiedy muszą ze wszystkich sił zachowywać się nieco ciszej i zadawać nieco mniej pytań. Trzeba zobaczyć w ich
oczach ten nieustanne pytanie - "kiedy wreszcie koniec???". Nasze dzieci są jednak nie tylko dzielne ale też potrafią się
wspaniale modlić i wspaniale napominać swoich rodziców. Na przykład Tymoteusz kilkakrotnie napomniał naszego bossa
(prywatnie swojego Tatę), że najważniejszy jest Pan Bóg. Julia wielokrotnie napominała niejakiego Szymona
(prywatnie jest jego córką), że krzycząc w nerwach popełnia grzech. Tak, tak nasze dzieci to prawdziwe skarby
nie wspominając o tym, że te starsze potrafią już grać na instrumentach podczas liturgii
Zakończę moje dywagacje stwierdzeniem, że nasze dzieci to jedyne istoty na tym świecie, które nie należąc do wspólnoty
mają tak wielki na nią wpływ. Dodajmy wpływ zbawienny, a może lepiej powiedziałbym zabawienny.
S. J.